Interesujący, a zarazem przerażający list opublikowany został na portalu LinuxPortal.pl. List został wysłany przez przez informatyka pracującego w urzędzie gminy. Do jego zadań należy wsparcie merytoryczno-techniczne prowadzonych przez urząd działań informatycznych. W ramach realizowanych zadań zainstalował on i skonfigurował na 16 stacjach roboczych Linuxa oraz otwarte oprogramowanie.
No i się zaczęło….
w dniu wczorajszym zostałem oskarżony przez swojego zwierzchnika Wójta Gminy, iż „zaproponowałem rozwiązanie oparte na Linuxie, gdyż pewnie chciałem się na nim dorobić”. Zostałem poniżony i oczerniony tylko dlatego, że pani dyrektor jednej ze szkół stwierdziła cyt: ” to g… nie system” i zażądała kwoty ok. 17 tys. z budżetu na wymianę jak to oprogramowania na płatne. Wezwano mnie na rozmowę gdzie musiałem wysłuchiwać, że jedynym i słusznym edytorem tekstu jest ‚WORD’, a – tu cyt. „z Libre Office to nikt nigdzie nie korzysta”
Nie wiadomo czy śmiać się, czy może płakać. Polecam przeczytanie całego listu.


Jedną ze swoich inicjatyw przypomina właśnie Linux Foundation – pingwin na karcie kredytowej. nie byłoby w tym nic ciekawego – no może poza +10 do kumatości geeka – gdyby nie to, że korzystając z takiej karty przyczyniamy się do finansowania fundacji Linuksa, wolnych projektów, seminariów oraz wszelakiej działalności promującej wolne oprogramowanie.
Czy można zaprojektować, wyprodukować i sprzedawać komputer za 9$? Jak się okazuje można. Przykładem takiego właśnie rozwiązanie jest C.H.I.P.